Popularne wina hipermarketowe typu Coca Cola
22/03/2009
Handel winem przynosi ogromne zyski. A tam, gdzie są ogromne zyski, tam są ogromne pieniądze, a tam gdzie są ogromne pieniądze, to one grają pierwsze skrzypce przed wysoką jakością i personalizacją produktu.
Dzisiaj nawet najsłynniejsze i najbardziej renomowane francuskie châteaux zostały wykupione przez gigantów winiarskich i siłą rzeczy wytwarzają wina podług ich potrzeb, wymagań i oczekiwań. Niejednokrotnie więc wypuszczają na rynek absolutnie wszystko co zostało wyprodukowane, często bez selekcji jakościowej. Tym samym odpowiadają na potrzeby wielkich sieci supermarketów czyli standaryzacji gustów i smaków.
Należy również pamiętać, że im większa i potężniejsza firma, to tym więcej win produkuje i nimi handluje, a im więcej win produkuje, tym więcej środków przeznacza na marketing, czyli jest bardziej jest widoczna na rynku. I chciałaby aby wina te dobrze się sprzedawały. Niestety masowa produkcja nie podoba się autorytetom miary Parkera czy przewodników winiarskich typu Guide Hachette des Vins lub 1001 win, które należy wypić przed śmiercią.
Na szczęście dla tych producentó klienci hipermarketów rzadko czytają takie pozycje a firmy, powoli dążą do zaopatrywania swoich najlepszych odbiorców tzn. wielkosieciowych supermarketów i ich przeciętnie wymagających klientów, w zunifikowane wina nazywane winami typu Coca Cola.
W tle tej uniformizacji stoją wielkie zyski. Celem jest stworzenie takiego kupażu, dojrzewającego w różnego pochodzenia dębowych beczkach z całego świata, aby zaspokajała smaki i oczekiwania przeciętnego konsumenta. W dalszym ciągu zdarzeń, postępowanie jest zawsze zgodne ze standardowymi krokami nowoczesnego marketingu, a więc, promocyjna cena, nowy kształt i kolor butelki, nazwy szczepów, które coś powiedzą typowemu klientowi supermarketu. W dalszym etapie wypuszczenie na rynek kilkuset tysięcy butelek takiego wina. Wina dobrego albo niedobrego, to jest zupełnie bez znaczenia skoro i tak, po kilku tygodniach czy miesiącach i wyprzedaniu tej produkcji, zniknie ona z rynku, żeby zrobić miejsce następnemu winu.
Z naszego, domowego podwórka, przychodzi na myśl różnica pomiędzy wędliną, przywiezioną od babci ze wsi, a kolorowymi, soczystymi i przyciągającymi uwagę wędlinami w supermarkecie. W zasadzie takie same, prawie identycznie wyglądające (te w supermarkecie, nawet dużo ładniejsze), ale jednak jakież inne.
Przyjmuje się, że klasycznymi winami tego typu są Kalifornijskie wina klasy White Zinfandel. Są to wina różowe wytwarzane z intensywnych i czarnych winogron Zinfandel odciskanych kilka godzin po rozpoczęciu fermentacji celem uzyskania łatwiejszych w smaku i lżejszych a przez co popularniejszych win. Można tu wskazać takie wina jak Sutter Home White Zinfandel czy Ernest and Julio Gallo White Zinfandel. Oczywiście nie każde wino różowe White Zinfandel należy uznać za wino typu Coca-Cola. Klasycznym przeciwieństwem jest Wente Summerset White Zinfandel, zawierające niewielki dodatek szczepu Gewurztraminer, co bardzo podnosi jego jakość.
22/08/2009 at 1:01 am
Subiektywna opinia bazujaca na stereotypach, taka ktora moze napisac kazdy z nas.
Wina kalifornijskie zawsze beda sie wyroznialy niezaleznie od szczepu winorosli.
Bardzo specyficzny aromat smak, majacy zwiazek z kalifornijskim klimatem, mysle ze dosc latwy do rozroznienia nawet dla stosunkowo poczatkujacego smakosza.
Nie oceniajmy trunkow tylko po marce i szczepie winogron, oczywiscie szczep znaczaco wplywa na aromat jednakze fakt iz butelka kosztuje kilka $ nie koniecznie zle swiadczy o konkretniej butelce
09/10/2009 at 9:59 pm
Zgadzam się, że podejście iż każde wino kalifornijskie jest słabe jest niepoprawne. Jest mnóstwo win wybitnych pochodzących z kalifornii zaczynając od win firmy Wente Wineyards ze stosunkowo niskimi cenami a kończąc na Opus One Mondaviego. Natomiast chciałem pokazać, że są też wina robione tylko po to, by były lekkie łatwe i przyjemne – pite masowo. Nie jest to zresztą żaden zarzut, bo część osób zaczynających od lekkich win przechodzi na coś większego. A zresztą nawet jeśli zostaną przy tanich hipermarketowych winach to nie należy ich krytykować